O PRAWIE (PRO ET CONTRA)

Blog prawny dla nieprawników.

Sąd Najwyższy o egzekucji z majątku małżonków: Żona może zablokować komornika — 23 października 2016

Sąd Najwyższy o egzekucji z majątku małżonków: Żona może zablokować komornika

Do wstrzymania egzekucji ze wspólnego majątku małżonkowi służy pozew albo skarga – uznał Sąd Najwyższy.

Jeśli małżonek zarzuca komornikowi, że bezprawnie wkracza w majątek odrębny czy nawet wspólny, powinien wnieść pozew o wyłączenie tych rzeczy spod egzekucji. Jeśli ma zarzuty do procedury egzekucyjnej, może skorzystać z prostszej skargi na czynności komornika. Tak uznał Sąd Najwyższy, rozstrzygając kwestię sporną od lat w odpowiedzi na pytanie Sądu Okręgowego w Sieradzu.

Uczestniczka sprawy badanej przez SN dowiedziała się o długu męża, drobnego przedsiębiorcy, gdy komornik pojawił się w ich domu. Wyroki zaoczne zapadały bowiem bez ich wiedzy, a zawiadomienia były wysłane na inny adres. Komornik zajął urządzenia domowe. Nie pomogły zastrzeżenia żony, by umorzył egzekucję rzeczy należących do wspólnego majątku, np. wersalki, stołu, czy też jej osobistego – komputera.

Żona wniosła skargę na czynności komornika. Sąd rejonowy ją oddalił. Wskazał, że skarga jest przewidziana dla naruszeń przepisów proceduralnych. W tej sprawie zaś komornik zajął rzeczy, które wchodziły w skład majątku wspólnego bądź odrębnego. Według SR kobieta powinna więc wytoczyć tzw. powództwo przeciwegzekucyjne. To jednak trudniejsza i kosztowniejsza droga. Trzeba bowiem wnieść pozew w ciągu miesiąca oraz opłatę stosowną do kwestionowanego długu. Ta droga umożliwia sądowi ustalenie, do jakiego majątku wchodzą zajęte rzeczy i czy podlegają egzekucji.

Skarga na czynności komornika jest mniej formalna i tańsza, opłata wynosi tylko 100 zł. Jest rozpatrywana w ciągu kilku tygodni bez rozprawy. A od 9 września 2016 r. składa się ją za pośrednictwem komornika, który może się wycofać z błędnej czynności. Trzeba ją jednak wnieść w ciągu tygodnia od skarżonej czynności.

Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Sieradzu. A ten zapytał SN, którą z tych dróg należy stosować, kiedy wyrok jest przeciw małżonkowi dłużnikowi, a tzw. klauzula wykonalności, niezbędna do wszczęcia egzekucji, nie jest rozciągnięta na drugiego małżonka. Tak jest najczęściej, gdy ten zgodził się na zaciągnięcie długu.

Sędzia SN Irena Gromska-Szuster powiedziała, że jeżeli komornik zajął ruchomości będące we współwładaniu dłużnika i jego małżonka (będących we wspólności ustawowej), małżonkowi nieobjętemu tytułem wykonawczym przysługuje – w zależności od zgłaszanych zarzutów – powództwo o zwolnienie rzeczy spod egzekucji (przewidziane w art. 841 kodeksu postępowania cywilnego), jeżeli zarzuca naruszenie przepisów prawa materialnego, lub skarga na czynności komornika, jeżeli zarzuca naruszenie procedury egzekucyjnej.

Według prof. Feliksa Zedlera z Uniwersytetu Adama Mickiewicza można wybrać jeszcze prostszą drogę.

– Jeśli wyrok nie jest wystawiony na małżonka dłużnika, to ma on prawo wystąpić do komornika o umorzenie egzekucji, a w razie odmowy złożyć skargę na czynności komornika – tłumaczy profesor.

SO zapytał jeszcze, czy w razie takiego sporu komornik może w ogóle zająć sporne rzeczy. SN odpowiedział, że tak. Z tym że zajęcie to jeszcze nie licytacja. SO chciał też wiedzieć, czy nie powinien egzekucji umorzyć. Tę opcje SN odrzucił.

sygn. akt: III CZP 41/16

źródło: „Rzeczpospolita”, 05.10.2016

 

Reklamy
Jak przepisać nieruchomość na dziecko? — 13 września 2016

Jak przepisać nieruchomość na dziecko?

Przepisanie domu, mieszkania, działki lub innej nieruchomości na dziecko może mieć różną formę. Do wyboru są trzy podstawowe warianty: umowa darowizny, umowa dożywocia lub testament (pisemny lub ustny przy świadkach). Każda opcja ma nieco inną naturę i konsekwencje prawne.

Dobrze przemyślane i wcześniejsze uregulowanie spraw własnościowych w rodzinie wymaga m.in. znajomości podstawowych przepisów i opcji do wyboru, w ramach których rodzice lub rodzic może rozporządzić majątkiem względem swoich dzieci.

Rodzice myślący o przepisaniu części lub całości swojego majątku na dzieci lub dziecko mają do wyboru trzy podstawowe możliwości:

  • umowa darowizny
  • umowa dożywocia
  • testament

Każda z powyższych form przekazania praw majątkowych ma nieco inne konsekwencje prawne. Podstawowa różnica jest taka, że darowizna i umowa dożywocia powodują, że obdarowany staje się właścicielem przekazanego mu majątku w terminie określonym w umowie. W przypadku zaś testamentu wszelkie rozstrzygnięcia majątkowe zapadają (po otwarciu spadku) dopiero po śmierci spadkodawcy.

Nieruchomość: Podział albo współwłasność

Warto także pamiętać, że jeżeli do przepisania lub przekazania mamy jednolitą nieruchomość (niepodzieloną prawnie, widniejącą w ewidencji lub księdze wieczystej jako jedna) wówczas należy ją albo uprzednio podzielić na dwie odrębne, albo przepisać nieruchomość jako współwłasność obdarowanych (np. dla dwojga dzieci po 50 proc.). W przypadku przepisania na dzieci w formie współwłasności konieczne może się okazać także późniejsze zniesienie współwłasności. Wówczas każde z obdarowanych dzieci stanie się samodzielnym właścicielem części nowej, już podzielnej nieruchomości (np. działki czy domu).

Darowizna

Naturą i celem takiej umowy jest nieodpłatne przysporzenie (wzbogacenie) po stronie obdarowanego (obdarowanych) kosztem majątku darczyńcy (rodziców). Umowa darowizny uregulowana jest w art. 888-902 kodeksu cywilnego. Gdy przedmiotem takiej umowy jest nieruchomość, wówczas wymaga to zachowania formy aktu notarialnego. Darczyńca musi się liczyć z następującymi kosztami u notariusza:

  • taksa notarialna
  • podatek Vat (23 proc.)
  • opłata sądowa za wpis do księgi wieczystej wraz z wynagrodzeniem dla notariusza za przesłanie do sądu wniosku o dokonanie wpisu
  • podatek od spadków i darowizn (jest pobierany, gdy np. darowizna obejmuje także synową lub zięcia)

Przykładowo, jeśli dom, mieszkanie lub działka ma wartość 400 tys. złotych, wówczas taksa notarialna wraz z podatkiem VAT i opłatą sądową za wpis do księgi wieczystej wyniesie ponad 3 000 zł. O precyzyjne wyliczenie kosztów planowanej umowy warto wcześniej zapytać wybranego notariusza.

Darczyńca może odwołać darowiznę jeszcze niewykonaną, jeżeli po zawarciu umowy jego stan majątkowy uległ takiej zmianie, że wykonanie darowizny nie może nastąpić bez uszczerbku dla jego własnego utrzymania odpowiednio do jego usprawiedliwionych potrzeb albo bez uszczerbku dla ciążących na nim ustawowych obowiązków alimentacyjnych.

Zgodnie z art. 897 kc, jeżeli po wykonaniu darowizny darczyńca popadnie w niedostatek, obdarowany ma obowiązek, w granicach istniejącego jeszcze wzbogacenia, dostarczać darczyńcy środków, których mu brak do utrzymania odpowiadającego jego usprawiedliwionym potrzebom albo do wypełnienia ciążących na nim ustawowych obowiązków alimentacyjnych. Obdarowany może jednak zwolnić się od tego obowiązku zwracając darczyńcy wartość wzbogacenia. Ponadto arczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności (art. 898 kc).

Darowizna nie może być odwołana z powodu niewdzięczności, jeżeli darczyńca obdarowanemu przebaczył. Odwołanie darowizny następuje przez oświadczenie złożone obdarowanemu na piśmie. Należy jednak pamiętać, że rozwiązania umowy darowizny nie można żądać po upływie dwóch lat od jej wykonania.

Umowa dożywocia

Umowa dożywocia została uregulowana wart. 908-916 kodeksu cywilnego. Jej kodeksowa definicja brzmi następująco (art. 908, par. 1 kc): „Jeżeli w zamian za przeniesienie własności nieruchomości nabywca zobowiązał się zapewnić zbywcy dożywotnie utrzymanie (umowa o dożywocie), powinien on, w braku odmiennej umowy, przyjąć zbywcę jako domownika, dostarczać mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnić mu odpowiednią pomoc i pielęgnowanie w chorobie oraz sprawić mu własnym kosztem pogrzeb odpowiadający zwyczajom miejscowym”. Zatem, upraszczając, obdarowane nieruchomością dziecko w przypadku takiej umowy jest zobowiązane do określonych świadczeń na rzecz np. rodzica, który przepisał nań ową nieruchomość.

Stronami umowy dożywocia mogą być tylko pełnoletnie osoby. Co istotne, umowa dożywocia nie jest traktowana jak darowizna. Ma to znaczenie ze względu na fakt, że nie jest ona brana pod uwagę dla potrzeb ustalania zachowku. Należy ją sporządzić w formie aktu notarialnego.

Testament

Gdy spadkodawca nie zamierza zdawać się na przepisy spadkowe, a szczególnie wtedy, gdy chce podzielić swój majątek inaczej, niż stanowią reguły ustawowego dziedziczenia, ma do dyspozycji testament. Własnoręczny zapis testamentowy, opatrzony podpisem i datą, a jeszcze lepiej testament sporządzony w obecności notariusza, ułatwia też sądowe przeprowadzenie spadku. Powinny o tym pamiętać wszystkie osoby myślące o swoich spadkobiercach – jeśli chcą im zaoszczędzić niepotrzebnej mitręgi, niech zawczasu sporządzą testament, w którym jasno i jednoznacznie wyrażą swoją wolę. Jest ona potem trudna do podważenia.

Zdarza się, że członkowie najbliższej rodziny spadkodawcy, którym z mocy prawa spadkowego należy się udział w spadku, zostaną w testamencie pominięci. Na przykład spadkodawca wybiera sobie na jedynego spadkobiercę wnuka, pomijając dzieci i małżonkę. Mają oni jednak prawo do zachowku. Prawo to obejmuje zstępnych i małżonka, a także rodziców, o ile spadkodawca nie miał dzieci. Prawo do zachowku nie obejmuje rodzeństwa.

Co jeśli zmarły nie pozostawił testamentu? W razie braku jakiegokolwiek wyrażenia swojej woli co do spraw majątkowych na wypadek śmierci, dzieci oraz inni bliscy i dalsi krewni, zwani łącznie spadkobiercami, będą mogli objąć części majątku zgodnie z przepisami dziedziczenia ustawowego zapisanego w kodeksie cywilnym (art. 931-940 kc).
Podstawową zasadą dziedziczenia ustawowego jest, że w pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek (dziedziczą oni w częściach równych). Przy czym część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku. Z kolei jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych.

 

 

H. Rabiega, Gazeta Prawna, 2.07.2016
Sprzedanego przez bank firmie windykacyjnej długu łatwiej uniknąć. — 4 lipca 2016

Sprzedanego przez bank firmie windykacyjnej długu łatwiej uniknąć.

Nabywca długu z bankowym tytułem egzekucyjnym, np. firma windykacyjna, ma ograniczone możliwości odzyskania tej należności.

To sedno najnowszej uchwały Sądu Najwyższego.

Firmy windykacyjne muszą więc uważać, czy nie kupują od banków przedawnionych wierzytelności, a dłużnicy banków, kredytobiorcy, mają większe szanse obrony, zważywszy, że roszczenia banków przedawniają się dość szybko, bo po trzech latach.

Od 27 listopada 2015 r. banki nie mogą już wystawiać bankowych tytułów egzekucyjnych. Do tego dnia wystawiały rocznie kilkaset tysięcy BTE. Mają one pełną moc (zrównaną z wyrokiem, choć wydawały je banki na podstawie własnej dokumentacji) i prowadzone są z nich egzekucje. Rozpoczęcie egzekucji przerywa to krótkie przedawnienie i biegnie ono na nowo. Często jednak egzekucja jest nieskuteczna i banki sprzedają dług. Na rynku są więc setki tysięcy takich należności bankowych, ale poza bankami.

Taką należność od Sylwii i Pawła O. (20 tys. zł plus 25 tys. zł odsetek), za niespłacony na czas kredyt na kupno minivana, znany bank sprzedał funduszowi sekurytyzacyjnemu, gdy komornik nie zdołał jej wyegzekwować na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego.

Fundusz wystąpił do sądu i sąd rejonowy zasądził mu tę należność, mimo zarzutu przedawnienia zgłoszonego przez pozwanych. SR uznał bowiem, że fundusz kupił wierzytelność wraz z dobrodziejstwem przerwanego przedawnienia, więc wszedł w pełni w prawa banku. Zatem dług także wobec funduszu nie przedawnił się.

W apelacji pozwani powołali się na przedawnienie ich długu i na to, że rozpoczęcie egzekucji przez bank na podstawie BTE nie odniosło skutku w stosunku do aktualnego wierzyciela.

Rozpatrując apelację, Sąd Okręgowy w Radomiu powziął wątpliwość, czy przy takiej cesji wierzytelności rzeczywiście mamy do czynienia z pełnym przejściem uprawnień wierzyciela (banku) na nabywcę niebędącego bankiem.

Sąd Najwyższy przesądził w uchwale, że nie.

– Procedura wystawienia i stosowania BTE jest szczególna i posługiwać się nią mogły tylko banki, wszczęcie zatem na jej podstawie egzekucji skutkuje tylko wobec banku, na jego rzecz, a nie na rzecz innych firm – wskazała w uzasadnieniu uchwały sędzia SN Maria Szulc. – Aby firma niebędąca bankiem mogła przerwać bieg przedawnienia na swoją rzecz, musi wytoczyć dłużnikowi sprawę w sądzie. Oczywiście zanim miną trzy lata. A fundusz przekroczył ten okres.

– Do tej pory sądy w takich wypadkach raczej uwzględniały przerwę przedawnienia uzyskaną przez bank na korzyść jego następców – wskazuje „Rz” Marcin Łochowski, sędzia cywilny w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. – Uchwała jest zatem dobrą wiadomością dla dłużników.

Dłużnik musi jednak prawo do przedawnienia zgłosić, musi być aktywny w tej sprawie.

– Taką możliwość dłużnik ma w sądzie, a gdy dostanie e-nakaz z Lublina – pisząc sprzeciw od nakazu i stawiając w nim zarzut przedawnienia – mówi „Rzeczpospolitej” dr Jarosław Świeczkowski, komornik z Pomorza. – Przy BTE, w którym rola sądu była ograniczona, dłużnik miał to utrudnione. Mógł wprawdzie skorzystać z powództwa przeciwegzekucyjnego, ale postępowanie to jest – jak zwykły proces – długotrwałe i kosztowne i na dodatek nie przerywa z automatu egzekucji.

sygn. akt: III CZP 29/16

Źródło: Rzeczpospolita, 3.07.2016

Prawa konsumenta a zwrot towaru w sklepie — 8 marca 2016

Prawa konsumenta a zwrot towaru w sklepie

Kupując towar w tradycyjnym sklepie trzeba pamiętać o tym, że prawo nie wymaga od sprzedawcy, aby przyjął on zwrot pełnowartościowego produktu i oddał klientowi pieniądze. To, czy wprowadzi on takie uprawnienie zależy wyłącznie od jego woli i polityki marketingowej w tym zakresie.
Osoby, które na przemian robią zakupy w wirtualnym i realnym świecie mogą zagubić się w przysługujących im uprawnieniach. Szczególnie w natłoku przed i poświątecznych zakupów. Tymczasem zakupy w tradycyjnych sklepach i butikach znacznie różnią się od transakcji zawieranych w placówkach internetowych.
W tym drugim przypadku, czyli gdy wybieramy coś z oferty e-sklepu, mamy prawo rozmyślić się i w ciągu 14 dni od odebrania towaru odstąpić od umowy. Pomijając pewne wyjątki, gdy prawo to nie przysługuje (np. gdy kupimy grę komputerową lub płytę z muzyką i zerwiemy z niej oryginalne opakowanie), sprzedawca ma obowiązek przyjąć zwrot towaru i oddać klientowi pieniądze. Bardzo istotne jest to, że nie ma tutaj żadnego znaczenia, jaka jest przyczyna zwrotu. Konsument nie musi się tłumaczyć ze swojej decyzji i ma pełne prawo zwrócić także taki towar, który jest w pełni wartościowy. Nie chodzi więc w tym przypadku o żadne postępowanie reklamacyjne.
Zupełnie inaczej wygląda to w tradycyjnych placówkach handlowych. W tym przypadku to przedsiębiorca ustala reguły przyjmowania, bądź nieprzyjmowania zwrotów. Przy czym mowa tu oczywiście o pełnowartościowych produktach, czyli takich, w których nie ma żadnych wad. Jeżeli produkt jest zepsuty, nie nadaje się do celów, do których powinien służyć, nie ma właściwości, o istnieniu których zapewniał sprzedawca, wolno wystąpić z reklamacją. To jednak zupełnie inna procedura.
Jeżeli więc dokonujemy zakupów w tradycyjnym sklepie, to musimy się liczyć z następującymi sytuacjami:
– sprzedawca w ogóle nie przyjmuje zwrotów i nie prowadzi wymiany na inne towary,
– przedsiębiorca może godzić się na wymianę produktu (np. zielony sweter możemy zamienić na czerwoną spódnicę. Przy tym nowy towar musi być zwykle w tej samej lub wyższej cenie),
– sprzedawca przyjmuje zwrot, ale nie oddaje gotówki (możemy otrzymać bon/talon na kolejne zakupy w tym samym sklepie; uwaga! Taki bon może mieć podany termin ważności),
– przedsiębiorca przyjmuje zwrot niektórych produktów (np. kupionych po „regularnej” cenie), ale takie prawo nie przysługuje w odniesieniu do towarów przecenionych,
– sprzedawca w pełni i w całym zakresie przyjmuje zwrot pełnowartościowego produktu i oddaje pieniądze (pamiętajmy, że jest to dobra wola przedsiębiorcy, a nie wymóg prawa. Sprzedawca określi zwykle w regulaminie sprzedaży, w jakim czasie klient może się rozmyślić. Zwrot pieniędzy następuje zwykle w ten sam sposób, w jaki klient zapłacił. Jeżeli więc korzystaliśmy z kraty płatniczej niezbędne będzie jej okazanie w celu anulowania transakcji).

źródło: Rzeczpospolita, 27.12.2015 (autor: Michał Kołtuniak)

Sąd Najwyższy o klauzulach abuzywnych: klauzula abuzywna dotyczy konkretnej firmy, ale relacji z wszystkimi klientami — 24 lutego 2016

Sąd Najwyższy o klauzulach abuzywnych: klauzula abuzywna dotyczy konkretnej firmy, ale relacji z wszystkimi klientami

Jeżeli sąd wydał wyrok, w którym uznał postanowienie stosowane przez danego przedsiębiorcę za niedozwolone, to nie jest konieczne wielokrotne pozywanie tego przedsiębiorcy za tę samą klauzulę – stwierdził Sąd Najwyższy.
Uchwała wydana przez SN z 20 listopada 2015 r. rozstrzyga istniejące rozbieżności w tej sprawie. Teraz opublikowane zostało uzasadnienie do tej uchwały.

Jak podkreśla w opublikowanym w związku z tym komunikacie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, uchwała Sądu Najwyższego rozstrzyga istniejące rozbieżności w tej sprawie.
Sąd Najwyższy, który rozpatrywał wniosek Pierwszego Prezesa SN, stwierdził, że:

Wystarczy jeden wyrok w sprawie
Jeżeli SOKiK wydał wyrok, w którym uznał postanowienie stosowane przez danego przedsiębiorcę za niedozwolone, to nie jest konieczne wielokrotne pozywanie tego przedsiębiorcy za tę samą klauzulę. Dotyczy to również przypadków jeżeli zmieniła się jedynie forma językowa postanowienia. Klauzula nadal będzie abuzywna jeżeli zachowana została jej treść normatywna. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził: Przedmiotem uznania za niedozwolone i zakazu wykorzystywania jest więc postanowienie w ujęciu materialnym, a nie formalnym. Nie chodzi postanowienie o określonym brzmieniu, łącznie z językowym kontekstem wzorca, ale o wysłowioną w nim, przy uwzględnieniu normatywnego kontekstu wzorca umowy, skonkretyzowaną treść normatywną, tj. normę lub jej element, określające prawa lub obowiązki stron. Oznacza to, że pod względem przedmiotowym sąd rozstrzyga o niedozwolonym charakterze postanowienia, które ma daną treść normatywną, wynikającą z przytoczonego jego brzmienia i językowego kontekstu wzorca, w związku z czym ewentualne zmiany tego brzmienia i kontekstu nie wymykają się spod zakresu działania wyroku dopóty, dopóki nie mają wpływu na tę normatywną treść, gdyż zachowuje ona swoją tożsamość. Tożsamość ta jest zachowana, gdy zmiany językowe brzmienia postanowienia nie mają znaczenia normatywnego albo jest ono pomijalne.
Klauzula dotyczy konkretnej firmy
Jeżeli sąd wydał wyrok, w którym stwierdził, że postanowienie stosowane przez konkretnego przedsiębiorcę jest niedozwolone i zostało ono wpisane do rejestru, to dotyczy ono tylko tego przedsiębiorcy i nieograniczonej liczby konsumentów. Nie dotyczy natomiast innych przedsiębiorców, ponieważ nie brali udziału w postępowaniu sądowym i tym samym nie mieli zagwarantowanego prawa do wysłuchania, które jest podstawą prawa do rzetelnego procesu. Nie wyklucza to jednak wystąpienia z pozwem przeciwko nim, jeżeli stosują takie samo postanowienie, jak wpisane do rejestru. Sąd stwierdził: Stanowisko, że wyrok uwzględniający powództwo o uznanie postanowienia wzorca umowy za niedozwolone działa na rzecz wszystkich, ale wyłącznie przeciwko pozwanemu przedsiębiorcy, harmonizuje z postulatem zagwarantowania prawa do wysłuchania. Działanie prawomocności materialnej przedmiotowego wyroku na rzecz wszystkich nie prowadzi do naruszenia prawa do wysłuchania osób trzecich, które nie uczestniczyły w postępowaniu po stronie powodowej, gdyż chodzi o wyrok, który jest dla nich korzystny. Nie ma potrzeby, aby inne osoby mogły wszczynać na nowo postępowanie o uznanie za niedozwolone postanowienia wzorca umowy o tej samej treści normatywnej przeciwko temu samemu pozwanemu przedsiębiorcy, gdyż skutki wyroku działają na ich rzecz w indywidualnych sporach z tym przedsiębiorcą. Z kolei ograniczenie działania prawomocności wyroku uwzględniającego powództwo o uznanie postanowienia wzorca umowy za niedozwolone wyłącznie do pozwanego przedsiębiorcy oznacza, że niekorzystne skutki tego wyroku kierowane są jedynie do tego podmiotu, który miał zapewnione prawo do wysłuchania w postępowaniu.

Wskazówka dla konsumentów
Zdaniem UOKiK wyrok jest również wskazówką dla konsumentów, kiedy dana klauzula w umowie może być abuzywna.
Urząd przypomina też, że rozbieżności rozstrzygnięte uchwałą SN były jedną z przesłanek do zmiany systemu kontroli wzorców umownych, którą wprowadza nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Zgodnie z regulacjami, które wejdą w życie w dniu 17 kwietnia 2016 roku to Prezes UOKiK w decyzji administracyjnej będzie rozstrzygał o niedozwolonym charakterze postanowienia wzorca umowy i zakazywał jego dalszego wykorzystywania. Decyzje UOKiK uznające postanowienie za niedozwolone będą mieć skutek tylko w stosunku do przedsiębiorcy, który je stosuje oraz wobec wszystkich konsumentów, którzy zawarli z nim umowę na podstawie wzorca wskazanego w decyzji.

Źródło: http://www.lex.pl, autor Krzysztof Sobczak, 27.01.2016

Pracodawca będzie mógł zwolnić pracownika z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia — 5 lutego 2016

Pracodawca będzie mógł zwolnić pracownika z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia

Z dniem 22 lutego 2016 r. wejdzie w życie przepis, który rozstrzygnie obecne wątpliwości związane ze stosowaniem zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia, dotyczące przede wszystkim dopuszczalności zastosowania tego rozwiązania w drodze jednostronnej decyzji pracodawcy.

Obecnie obowiązujące przepisy ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (tekst jedn.: Dz. U. z 2014 r. poz. 1502 z późn. zm.) – dalej k.p.  nie przewidują możliwości zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia (z wyjątkiem art. 70 § 2k.p., dotyczącego pracowników zatrudnionych na podstawie powołania). Mimo tego instytucja ta jest stosowana w praktyce przez pracodawców.

 

Z dniem 22 lutego 2016 r. wejdzie w życie art. 362 k.p., który rozstrzygnie obecne wątpliwości związane ze stosowaniem powyższego zwolnienia, dotyczące przede wszystkim dopuszczalności zastosowania tego rozwiązania w drodze jednostronnej decyzji pracodawcy. Na mocy tego przepisu, w związku z wypowiedzeniem umowy o pracę pracodawca będzie mógł zwolnić pracownika z obowiązku świadczenia pracy do upływu okresu wypowiedzenia. W okresie tego zwolnienia pracownik zachowa prawo do wynagrodzenia.

Możliwość jednostronnego zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia umowy o pracę będzie dotyczyć każdego rodzaju umowy. Pracodawca będzie mógł zwolnić pracownika z obowiązku świadczenia pracy przez cały okres wypowiedzenia lub jego część, w zależności od potrzeb. W tym drugim przypadku zwolnienie powinno obejmować okres od dnia zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy do upływu okresu wypowiedzenia.

Na podstawie art. 362 k.p. nie będzie więc możliwe zwolnienie pracownika z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia tylko na część dnia pracy (w rzeczywistości oznaczałoby to zmniejszenie wymiaru czasu pracy, a nie zwolnienie pracownika z obowiązku świadczenia pracy).

Źródło:  Katarzyna Pietruszyńska, Serwisy Wolter Kluwer, 5.02.2016r.

Odstąpienie od umowy sprzedaży nowego auta, które było naprawniane (nie zawsze możliwe) — 11 stycznia 2016

Odstąpienie od umowy sprzedaży nowego auta, które było naprawniane (nie zawsze możliwe)

Kupujący nie może odstąpić od umowy sprzedaży fabrycznie nowego auta tylko z tego powodu, że było ono naprawiane, zanim trafiło do sprzedaży.
Tak wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który rozpatrywał powództwo Krzysztofa P. przeciwko spółce X prowadzącej salon samochodowy. Za 104 tys. zł P. kupił w nim fabrycznie nowy samochód marki F. , który – jak się wkrótce okazało – miał wady montażowe.
Spartaczony lakier
Kilka dni po tym jak Krzysztof P. odebrał auto z salonu, znajomi, którzy przyszli obejrzeć nabytek, zwrócili uwagę na różnice w kolorze elementów karoserii. P. zatelefonował w tej sprawie do przedstawiciela marki F., który skierował go do autoryzowanego dealera samochodów w celu wyjaśnienia wątpliwości. Pracownicy autoryzowanego salonu potwierdzili istnienie usterek i zlecili naprawę gwarancyjną, ale nie chcieli udostępnić protokołu z oględzin właścicielowi auta, twierdząc, że jest to dokument wewnętrzny i poufny.
Krzysztof P. zlecił więc ocenę techniczną auta rzeczoznawcy samochodowemu. Ekspert stwierdził, że samochód nosi ślady niestarannej i niezgodnej z technologią naprawy blacharsko-lakierniczej wykonanej w warunkach warsztatowych.
W ramach reklamacji P. zażądał od sprzedawcy wymiany samochodu na wolny od wad lub rozwiązania umowy i zwrotu zapłaconej ceny. Spółka X nie zgodziła się na to, zaproponowała jedynie naprawę jednego tzw. wtrącenia lakierniczego. W tej sytuacji Krzysztof P. złożył pisemne oświadczenie o odstąpieniu od umowy, ale sprzedawca uznał, że było ono niezasadne i odmówił zwrotu ceny.
Widział, co kupował
Spór trafił do sądu. Krzysztof P. żądał w pozwie zasądzenia na swoją rzecz 104 tys. zł z tytułu zwrotu ceny zakupu, 2 tys. zł z tytułu kosztu montażu alarmu i haka holowniczego w wadliwym aucie oraz ponad 700 zł z tytułu opłaconych ekspertyz.
Spółka X wniosła o oddalenie powództwa. Twierdziła, że samochód nie był przez nią poddawany jakimkolwiek naprawom lakierniczym lub blacharskim, że w chwili sprzedaży auto było fabrycznie nowe. Przyznała jednocześnie, że zaoferowała powodowi niezwłoczne usunięcie stwierdzonych usterek w swoim zakładzie lub w dowolnym autoryzowanym zakładzie napraw nadwozi na terenie Polski, ale klient tej oferty nie przyjął.
Zdaniem pozwanej, kupując auto „na firmę”, Krzysztof P. działał jako przedsiębiorca, a to powodowało po jego stronie obowiązek zbadania samochodu przy wydaniu. Tymczasem po dokonaniu oględzin P. podpisał protokół odbiorczy samochodu bez uwag. Fakt ten zwalnia sprzedawcę z odpowiedzialności. Pozwana zauważyła także, że powód korzystał z samochodu zarówno przed stwierdzeniem usterek, jak też po tym fakcie, więc usterki mogły powstać przy eksploatacji pojazdu.
Nie każdą wadę da się usunąć
Sąd Okręgowy w Krakowie nie podzielił stanowiska pozwanej spółki. Ustalił, że samochód sprzedany powodowi był samochodem naprawianym renowacyjnie w zakładach producenta, a więc już po opuszczeniu linii montażowej, a przed opuszczeniem zakładu produkcyjnego. Powód kupił samochód jako nowy, również pozwana sprzedała go jako nowy.
– Istotne znaczenie dla sporu ma zatem rozumienie terminu „nowy” w okolicznościach, w jakich doszło do zawarcia umowy sprzedaży. Dla powoda samochód nowy to samochód bez napraw renowacyjnych, dla pozwanego samochód nowy to również samochód, który mógł być naprawiany renowacyjnie przez producenta. W okolicznościach sprawy nowość samochodu należy rozumieć jako stan samochodu bez napraw renowacyjnych. Samochód nowy nie powinien być samochodem, który już był naprawiany – stwierdził sąd.
Jego zdaniem zarzut pozwanej, że gotowa była ona niezwłocznie wady usunąć, nie był skuteczny, gdyż naprawa samochodu, mimo że przywróciłaby funkcjonalną sprawność samochodu, nie usunęłaby wady w postaci braku cechy nowości samochodu. – Wada taka jest bowiem wadą nieusuwalną. Samochód naprawiony będzie samochodem naprawianym, mimo że będzie samochodem sprawnym – wyjaśnił sąd.
Za nietrafny uznał też zarzut pozwanej, że klient mógł zauważyć wadę podczas odbioru. Spółka X nie udowodniła bowiem, że Krzysztof P. o wadzie wiedział w chwili zawarcia umowy sprzedaży i w chwili wydania samochodu. Nawet ewentualne udzielenie rabatu jest bez znaczenia, jeżeli kupującego nie uświadomiono, że rabat został udzielony ze względu na konkretne wady pojazdu. Także używanie rzeczy sprzedanej po złożeniu oświadczenia o odstąpieniu od umowy nie ma znaczenia dla skuteczności odstąpienia od umowy, co potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 29 czerwca 2004 r. ( II CK 388/08). Z tych powodów odstąpienie od umowy sprzedaży sąd uznał za skuteczne i zasądził żądaną przez powoda kwotę.
Uszkodzony także może być nowy
Wyrok został zaskarżony przez pozwaną spółkę. Sąd apelacyjny nie podzielił poglądu sądu okręgowego, jakoby za samochód nowy mógł być uznany tylko samochód nienaprawiany, zwłaszcza gdy naprawa została dokonana przez producenta w zakładach, w których samochód został wyprodukowany, jeszcze przed jego sprzedażą.
– Wyraz „nowy” oznacza w istocie rzecz nieużywaną, której kupujący jest pierwszym nabywcą. Zebrany materiał nie dał podstaw do ustalenia, że powszechne rozumienie określenia „rzecz nowa” jest inne. Jeśli skuteczne usunięcie wcześniejszych uszkodzeń przywraca samochodowi jego pełną wartość, nie można wiązać z faktem takich uszkodzeń skutków w postaci braku nowości. Jeżeli natomiast uszkodzenia zostały usunięte niedbale, co miało miejsce w rozpatrywanym przypadku, mamy do czynienia z usuwalną wadą rzeczy nowej, skoro poddanie samochodu skutecznej naprawie jest możliwe – stwierdził sąd apelacyjny.
W jego ocenie brak jest podstaw do rozróżnienia sytuacji, gdy rzecz jest dotknięta wadą będącą wynikiem błędu w produkcji i takiej, kiedy wada będąca wynikiem błędu w produkcji została usunięta przed sprzedażą. Gdyby sytuacje te odróżniać – wyjaśniał sąd – to w pierwszym wypadku nabycie samochodu z nieusuniętą wadą produkcyjną nie odbierałoby samochodowi cechy nowości i zaoferowanie przez sprzedawcę niezwłocznego usunięcia tej wady wykluczałoby odstąpienie od umowy. Skoro samochodem pozbawionym cechy nowości miałby być, według sądu I instancji, tylko samochód nienaprawiany, to o ile wada produkcyjna zostałaby nawet skutecznie usunięta przez producenta, taka rzecz nie byłaby już rzeczą nową i z tego powodu dotknięta byłaby wadą nieusuwalną. W konsekwencji sprzedaż rzeczy z wadą skutecznie usuniętą należy, zdaniem sądu apelacyjnego, zrównać w skutkach prawnych ze sprzedażą rzeczy niewadliwej, a ewentualne nieskuteczne usunięcie tej wady rozpatrywać w kategoriach usuwalnych wad rzeczy sprzedanej, skoro usunięcie tej wady jest możliwe.
Na marginesie sąd zauważył, że nawet jeśli wada jest nieusuwalna, kupujący nie może odstąpić od umowy, gdy wada jest nieistotna. W tym konkretnym przypadku biegły sądowy stwierdził, że wada w zakupionym aucie wpływała wyłącznie na estetykę pojazdu. Potwierdza to fakt, że Krzysztof P. cały czas intensywnie z pojazdu korzystał (w chwili oględzin przez biegłego samochód miał ponad 60 tys. km przebiegu). – Brak byłoby zatem podstaw do uznania, że samochód dotknięty był wadą istotną – uznał Sąd Apelacyjny, oddalając powództwo Krzysztofa P. jako bezzasadne.
Wyrok jest prawomocny.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 30 stycznia 2015 r. (I ACa 1461/14).

Źródło: Rzeczpospolita (9.01.2016)

Udział w spadku, który przypadłby osobie wydziedziczonej przez spadkodawcę, przypada jej dzieciom bądź dalszym zstępnym. — 28 grudnia 2015

Udział w spadku, który przypadłby osobie wydziedziczonej przez spadkodawcę, przypada jej dzieciom bądź dalszym zstępnym.

To najnowsza uchwała Sądu Najwyższego. Rozstrzyga dwie konkurencyjne koncepcje rozwiązywania takich sporów.
Wydziedziczenie to pozbawienie prawa do spadku, a nawet zachowku, który zawsze należy się najbliższym zmarłego, nawet pominiętym w testamencie. Spadkodawca może wydziedziczyć w testamencie, jeśli spadkobierca wbrew jego woli postępuje sprzecznie z zasadami współżycia społecznego bądź dopuścił się względem spadkodawcy albo najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci.
Marian K. w testamencie połowę domu z garażem przekazał wyłącznie żonie. Ponadto wydziedziczył jednego z dwóch synów – Grzegorza. Okazało się jednak, że miał jeszcze inny majątek: udziały w działkach leśnych warte 394 tys. zł i w zakresie tej części (lasu) Sąd Rejonowy zastosował dziedziczenie ustawowe, czyli przyznał spadek po połowie żonie i drugiemu synowi Krzysztofowi, pomijając wydziedziczonego Grzegorza i jego dzieci, bo uznał, że takie rozstrzygnięcie najpełniej urzeczywistnia wolę zmarłego.
W apelacji do krakowskiego Sądu Okręgowego Grzegorz (wydziedziczony) zarzucił, że jego udział winien przypaść jego dzieciom. Twierdził, że powinna być zastosowana ogólna zasada dziedziczenia ustawowego: jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Zasadę tę stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych. Według niej część leśną spadku należałoby podzielić na trzy części: dla żony, dla syna, i dla dzieci wydziedziczonego.
Sąd powziął wątpliwość, którą sformułował w pytaniu do Sądu Najwyższego. Tym bardziej że kodeks cywilny nie reguluje tej kwestii (tzw. testamentu negatywnego). Ponadto możliwe jest inne rozwiązanie, to które zastosował Sąd Rejonowy, a więc pominięcie zstępnych wydziedziczonego.
Krótka uchwała zreferowana przez sędziego SN Mirosława Bączka nie zostawia wątpliwości: udział w spadku, który przypadłby wydziedziczonemu, przypada jego dzieciom bądź dalszym zstępnym.
– To stary spór o to, czy wydziedziczenie jest „karą” indywidualną, czy też jej konsekwencje sięgają dzieci – komentuje prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalizujący się w prawie spadkowym. – To trafna uchwała, inaczej mielibyśmy do czynienia ze swego rodzaju odpowiedzialnością zbiorową rodziny wydziedziczonego.
Sygn. akt III CZP85/15
Źródło: M. Domagalski, Rzeczpospolita, 6.12.2015r.

O czym mówią ostrzeżenia i wpisy w księgach wieczystych — 23 grudnia 2015

O czym mówią ostrzeżenia i wpisy w księgach wieczystych

Tak zwana rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych sprowadza się do ochrony bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami.
Zgodnie ze wspomnianą zasadą (zawartą w ustawie o księgach wieczystych i hipotece) w razie rozbieżności między stanem prawnym nieruchomości określonym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym treść księgi rozstrzyga na korzyść tego, kto nabył związane z nieruchomością prawo na podstawie stanu prawnego określonego w księdze.
Oznacza to, że zadaniem rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych jest ochrona nabywców nieruchomości, którzy swoją wiedzę na temat tych nieruchomości czerpią z ksiąg wieczystych. Księgi muszą być dokumentem wiarygodnym i ustawodawca w ten sposób tę wiarygodność zwiększa. Oczywiście nie jest to zasada bezwzględnie obowiązująca w każdym przypadku. Rękojmia wiary publicznej nie chroni rozporządzeń nieodpłatnych (darowizny) ani dokonanych na rzecz nabywcy działającego w złej wierze. Rękojmia nie chroni też kilku praw, np. służebności drogi koniecznej czy też służebności przesyłu.
W analizowanym kontekście warto jednak spojrzeć na całą sprawę z innej perspektywy. Przez rękojmię wiary publicznej chroniony jest nabywca nieruchomości. Załóżmy, że przedsiębiorca ma wobec widniejącej w księgach wieczystych jako właściciel nieruchomości osoby roszczenia względem tej nieruchomości. Jak może spróbować powstrzymać niekorzystne rozporządzenie taką nieruchomością?
Ustawodawca przewiduje kilka rozwiązań.
Można na przykład żądać przed sądem usunięcia niezgodności pomiędzy stanem określonym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym. Dotyczy to np. sytuacji, gdy zgodnie z treścią księgi uprawnionym jest jeden podmiot, a inny próbuje wywodzić, że w rzeczywistości stan prawny wygląda inaczej. Do momentu wyjaśnienia tych kwestii przez sąd można żądać wpisu do księgi wieczystej tzw. ostrzeżenia. Podstawą ostrzeżenia może być nieprawomocne rozstrzygnięcie sądu lub też postanowienie sądu o udzieleniu zabezpieczenia. Ostrzeżenie wyłącza rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych w zakresie objętym wpisem i dobrą wiarę nabywców ograniczonych praw rzeczowych od właściciela, przeciwko któremu wpisano w księgach ostrzeżenie.
W księdze wieczystej mogą być też ujawniane roszczenia o przeniesienie prawa własności lub też o ustanowienie ograniczonego prawa rzeczowego na nieruchomości. Przykładem może być roszczenie wynikające z umowy darowizny. Do wpisu potrzebne będzie załączenie dokumentu – oświadczenia aktualnego właściciela nieruchomości o ustanowieniu tego prawa albo też dokumentu obejmującego jego zgodę na wpis. Jest to więc inna sytuacja niż w przypadku ostrzeżenia, gdy zgoda taka nie jest wymagana. Roszczenie to może zostać wykreślone z księgi po upływie roku od dnia wpisu. Jednak gdy osoba, która złożyła wniosek o wpis roszczenia, wykaże, że skierowała sprawę do sądu w tej sprawie – bieg terminu do wykreślenia roszczenia liczy się od dnia zakończenia postępowania (a w razie nieuwzględnienia roszczenia – z chwilą zakończenia postępowania). Wpis takiego roszczenia do księgi wieczystej zabezpiecza osobę, która ma roszczenie względem nieruchomości, przed niepewnymi w przyszłości działaniami właściciela nieruchomości, które mogłyby mu utrudnić zrealizowanie roszczenia.
Nie można lekceważyć znaczenia ksiąg wieczystych. Dlatego warto pamiętać o wpisach roszczeń i ostrzeżeń.

Źródło: Rzeczpospolita 16.12.2015 (autor : Maciej J. Nowak)

Witajcie na moim osobistym Blogu o prawie! — 28 kwietnia 2015