To najnowsza uchwała Sądu Najwyższego. Rozstrzyga dwie konkurencyjne koncepcje rozwiązywania takich sporów.
Wydziedziczenie to pozbawienie prawa do spadku, a nawet zachowku, który zawsze należy się najbliższym zmarłego, nawet pominiętym w testamencie. Spadkodawca może wydziedziczyć w testamencie, jeśli spadkobierca wbrew jego woli postępuje sprzecznie z zasadami współżycia społecznego bądź dopuścił się względem spadkodawcy albo najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci.
Marian K. w testamencie połowę domu z garażem przekazał wyłącznie żonie. Ponadto wydziedziczył jednego z dwóch synów – Grzegorza. Okazało się jednak, że miał jeszcze inny majątek: udziały w działkach leśnych warte 394 tys. zł i w zakresie tej części (lasu) Sąd Rejonowy zastosował dziedziczenie ustawowe, czyli przyznał spadek po połowie żonie i drugiemu synowi Krzysztofowi, pomijając wydziedziczonego Grzegorza i jego dzieci, bo uznał, że takie rozstrzygnięcie najpełniej urzeczywistnia wolę zmarłego.
W apelacji do krakowskiego Sądu Okręgowego Grzegorz (wydziedziczony) zarzucił, że jego udział winien przypaść jego dzieciom. Twierdził, że powinna być zastosowana ogólna zasada dziedziczenia ustawowego: jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Zasadę tę stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych. Według niej część leśną spadku należałoby podzielić na trzy części: dla żony, dla syna, i dla dzieci wydziedziczonego.
Sąd powziął wątpliwość, którą sformułował w pytaniu do Sądu Najwyższego. Tym bardziej że kodeks cywilny nie reguluje tej kwestii (tzw. testamentu negatywnego). Ponadto możliwe jest inne rozwiązanie, to które zastosował Sąd Rejonowy, a więc pominięcie zstępnych wydziedziczonego.
Krótka uchwała zreferowana przez sędziego SN Mirosława Bączka nie zostawia wątpliwości: udział w spadku, który przypadłby wydziedziczonemu, przypada jego dzieciom bądź dalszym zstępnym.
– To stary spór o to, czy wydziedziczenie jest „karą” indywidualną, czy też jej konsekwencje sięgają dzieci – komentuje prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalizujący się w prawie spadkowym. – To trafna uchwała, inaczej mielibyśmy do czynienia ze swego rodzaju odpowiedzialnością zbiorową rodziny wydziedziczonego.
Sygn. akt III CZP85/15
Źródło: M. Domagalski, Rzeczpospolita, 6.12.2015r.

Reklamy